sobota, 24 sierpnia 2013

Przechadzka.

Mirabelki, opuszczony dom i przystanek.

  Pewnego dnia przyszedłem do Sary. Jej mama powiedziała, że dziewczyny są u siebie. Pomyślałem, że to tylko moje kuzynki "Landryna" i jej młodsza siostra Weronika. Jednak okazało się, że byłą tam również Martyna. Długo nie myśląc dołączyłem się do nich. Dziewczyny zakładały aska Sarze ( nasze aski to http://ask.fm/Przemko_, http://ask.fm/Dadisia, http://ask.fm/sarcia2001 śmiało pytajcie i lajkujcie) Było trochę problemów ale się udało.
  Po kwadransie wyszliśmy na dwór.Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, aż w końcu "Tyśka" powiedziała:
-Ja chyba napisze książkę.
Zaproponowałem jej, żeby zaczęła pisać bloga jak ja. Oczywiście żartowałem, jeszcze nie prowadziłem bloga. Martyna powiedziała żebyśmy zaczęli pisać bloga. Właśnie tak powstał pomysł na założenie tej strony. Po chwili "Landryna" powiedziała:
-Załóżcie wygodne buty i weźcie rowery.
Plik:Prunus domestica.JPG
Nie wiedzieliśmy o co jej chodzi zastanawialiśmy się o co jej chodziło ale olaliśmy to i wyszliśmy na drogę. Przyszła Sara a my wypominaliśmy jej, że sama nie wzięła roweru i założyła balerinki. Rozumiecie balerinki , a nie wygodne buty no ludzie! Powiedziała, że przejdziemy dosłownie 100 metrów i tak się stało minęliśmy zaledwie pięć posesji dalej. Był tam stary opuszczony dom. Wiecie taka zapuszczona rudera. Sara chciała żebyśmy tam weszli. Ja i "Tyśka" powiedzieliśmy, że to nierealny pomysł. Odpowiedziała, że chce tam wejść bo nigdy tam nie była i chciałaby znaleźć jakieś skarby. A, że się nie zgodziliśmy zaciągnęła nas na przystanek autobusowy. Usiedliśmy na ławce i planowaliśmy nasz blog. Do momentu, kiedy Martyna powiedziała:
-Jestem głodna. 
Długo nie czekając poszedłem na drugą stronę i nazrywałem trochę mirabelek. Zakończyliśmy tą przechadzkę na opychaniu się mirabelkami. 


/Przemo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz